Ludzie ci musieli poświęcić swoje życie podczas zatonięcia Titanica

. Prawdziwe historie z życia wielu z nas widziało zapewne najbardziej romantyczny, a zarazem najbardziej dramatyczny film o miłości - Titanic. Za każdym razem, gdy przypominamy sobie tę tragiczną historię i gdzieś głęboko w pamięci zaczyna śpiewać Celine Dion, łzy napływają do oczu dziewcząt...



Przed naszymi oczami stoi majestatyczny statek, gładko, ale szybko przecinający fale.



Nic nie jest w stanie zbić go z kursu. Jest żywą legendą historii żeglarstwa; jest szalonym marzeniem, realizowanym przez szaleńca, który odważył się je wyśnić; jest ucieleśnieniem świata, w którym każdy znajdzie swoje miejsce - od królewskich komnat zwieńczonych oryginalnymi arcydziełami malarstwa, przez dwupiętrowe piętrowe łóżka, po ciasne pokoje pełne wesołości i taranteli.



Potem sceneria się zmienia i w sercach zaczynają bić dzwony alarmowe, zaczynają się biegi, krzyki i histeria.





Pomimo katastrofy, która zbliża się od przebitej burty, Titanic nadal emanuje majestatem, luksusem i spokojem... Lśni tysiącem świateł, jak miasto w nocy, które ma zgasnąć w głębinach Atlantyku.



Kto jednak kiedykolwiek zastanawiał się, w jaki sposób oświetlenie było możliwe przez cały czas, gdy pływający gigantyczny statek tonął? Doskonale pamiętamy, że z daleka statek wyglądał jak choinka, ozdobiona światełkami. Jak to możliwe?

Jak zawsze odpowiedź była najbardziej niezrozumiała. Faktem jest, że podczas gdy tysiące ludzi biegały z krzykiem po wielu pokładach w nadziei na znalezienie miejsca w łodziach ratunkowych, mechanicy i palacze dzielnie stali do końca, podtrzymując oświetlenie. W ten sposób salutowali swojej sprawie, swojemu przeznaczeniu, jako profesjonalna i godna załoga na statku najwyższej klasy.



Cóż tu dodać... tamta epoka odeszła w zapomnienie, zatopiła się we współczesności, kiedy to dla zwykłego załoganta jego praca miała głęboki sens, ideę. Z drugiej strony, być może nie mieli nic innego do roboty, gdyż prawo stanowiło, że w razie niebezpieczeństwa należy najpierw ewakuować pasażerów jako bezbronnych. Dlatego, oceniając beznadziejność sytuacji, mechanicy i palacze postanowili spełnić swój bezpośredni obowiązek i umrzeć z godnością, umożliwiając innym przeżycie. Pamiętajmy o nich, pamiętajmy o nich za każdym razem, gdy ponownie spojrzymy na światła Legendy spoczywającej na dnie oceanu.




Omów artykuł Powiedz znajomym: Zaprenumeruj magazyn
  • Czytaj także
  • Comments Off on