9-letni chłopiec chory na raka mózgu odrzucił 150 tys. dolarów i opiekę medyczną na rzecz innych dzieci

Ciekawe pomysły /... Historie z życia Kwestia dobroczynności jest dziś na tyle istotna, że każdy może przekazać datki na rzecz potrzebujących.

Wystarczą
reklamy z prośbą o pomoc, młodzi aktywiści reprezentujący głównie chore dzieci, reklamy w radiu, dorośli przemierzający podziemne wagony z chwytającymi za serce opowieściami... Także liczne programy w telewizji, apelujące, by nie pozostać obojętnym...



Może ktoś potrzebuje go bardziej?

Oczywiście, człowiek powinien pomagać bliźniemu, a nie stać z boku, jeśli jest szansa na uratowanie sytuacji. Są jednak sytuacje, kiedy życia nie da się uratować, kiedy niczego nie da się cofnąć i kiedy po prostu musimy zdać się na łaskę Bożą. Ale ludzie i tak walczą o życie, zbierając więcej pieniędzy. Z jednej strony dobrze jest mieć głowę do góry, ale z drugiej strony może ktoś inny jej potrzebuje...?

Tak rozumował mały pacjent z nowotworem, Ryan Kennedy z Michigan, który od 5 roku życia walczy z guzem mózgu. Dziecko przeszło 9 poważnych operacji, 4 rodzaje chemioterapii, ale wzrostu ependymoma - złośliwego nowotworu ośrodkowego układu nerwowego - nie da się zatrzymać ze względu na zbyt duże tempo podziału komórek, więc chłopcu pozostało już niestety niewiele do przeżycia.



Przez lata, kiedy cała rodzina zmagała się z chorobą dziecka, udało im się zebrać 150 000 dolarów w ramach akcji charytatywnych. W zasadzie pierwszymi fundraiserami byli koledzy Ryana ze szkoły podstawowej North Sashabaw w Clarkston. To właśnie ci młodzi darczyńcy dali impuls do filantropijnych poszukiwań.



Czyn godny silnego i dojrzałego mężczyznyPodejmując

wiele prób i operacji, stało się jasne, że chłopca nie da się uratować. Sam Ryan zdaje sobie sprawę, że nie będzie żył wystarczająco długo, by świętować swoje pierwsze urodziny. Postanawia więc dokonać czynu godnego silnego i dojrzałego mężczyzny - przekazać wszystkie zaoszczędzone pieniądze na pomoc dzieciom chorym na tę samą chorobę, co on. Oczywiście, mała filantropka i dzielna mama, Kimberly Morris-Karp, miała nadzieję na najlepsze, ale kiedy jej syn ogłosił swój zamiar, poparła go, dumna, że jej dziecko jest już dorosłe...



Spełnienie

marzeń chłopcaJednym

z najbardziej wzruszających momentów w późniejszym życiu młodszego Kennedy'ego była jego popularność na Twitterze. Od dawna mówił matce, że chciałby stać się sławny na tym portalu społecznościowym, w rzeczywistości najpopularniejszym w Stanach Zjednoczonych. Kiedy, zupełnie przypadkowo, słynna piosenkarka pop Britney Spears dowiedziała się o małym człowieku, zaczęła "tweetować" do wszystkich swoich fanów. Kiedy Ryan dowiedział się, że jego marzenie się spełniło i że stał się sławny, wiedział o nim cały stan, skakał po sali z głośnymi okrzykami radości...

Ryan Kennedy zmarł dwa dni po swoich 10. urodzinach w 2010 roku. Po jego śmierci powstało Towarzystwo Przyjaciół R. Kennedy'ego, którego celem było zebranie pieniędzy na budowę placu zabaw.



W ten sposób dzieci stają się niekiedy mecenasami i dobroczyńcami... Uczcie się, drodzy dorośli!


Omów ten artykuł Powiedz moim znajomym: Subskrybuj magazyn
  • Czytaj także
  • Comments Off on