Oto nowa odsłona: o przesiedleńcach, którzy po przeprowadzce odnaleźli spełnienie marzeń

Ciekawe pomysły /... Historie życia Czym jest rzeczywistość 3D? Dzieci, pieniądze, dokumenty. To są nieliczne rzeczy, które jako pierwsze ratuje się z płonącego domu. Wszystko. Oto jesteś, nagi jak sokół. Chodzi o nich, "migrantów" - obywateli, którzy znaleźli się nie tylko bez dachu nad głową, ale i bez domu w szerszym znaczeniu: miejsca, w którym kochali, marzyli, tworzyli, w którym mieli swój świat. W różnych częściach kraju liżą rany po wojnie i ... realizują swoje marzenia. Przesiedleńcy nie są dla Ukrainy ciężarem, ale jej potencjałem. Relacje z pierwszej ręki osób przesiedlonych, które po przeprowadzce znalazły spełnienie swoich marzeń.



Moje lato 2014 jest wyjątkowe. To sprawia, że chcę wykrzyczeć całemu światu: wydarzenia z lata 2014 roku, nigdy więcej, nigdy więcej!

Niedaleko, jakby za rogiem domu obok, raz po raz rozlega się huk wystrzałów
.
Grad. Dziewięciomiesięczne dziecko patrzy mi w twarz z zaskoczonym "mmmmmmmmm boo". "Słyszę cię, kochanie", staram się nie pozwolić mu zobaczyć odbicia jego przerażenia w moich oczach. Trzymam go blisko siebie. Mój mąż wyskakuje przy wystrzałach: "Czekasz na zemstę? Wchodźcie do domu.


Rzeczywistość 3D: dzieci, pieniądze, dokumenty... Zabrałam

drobny dobytek i wraz z dziećmi opuściłam nasze rodzinne miasto. Wyjechaliśmy jak wszyscy, na dwa tygodnie. No, najwyżej trzy. Wkrótce wszystko się skończy. Stukot kół kijowskiego pociągu szczerze próbował zagłuszyć inny stukot, stukot niepokoju. Monotonne, nieustające. Była już strzelanina z administracją obwodową, była już trzydniowa bitwa ługańskiej straży granicznej, która nie czekała na posiłki, była już otoczona przez lwowskich spadochroniarzy na lotnisku. I ten martwy młody chłopak, który przykrył wózek z malutkim synkiem na zwykłym przystanku autobusowym w Mirnach, które wczoraj były naprawdę spokojne. I wiele innych zgonów. Odgłos alarmu został zagłuszony przez nikłe skrzypienie nadziei. A w domu pozostał stary ojciec i babcia, która skończyła 95 lat. "Co jest tak bahka?" . "Wojna, babciu". "Wojna już była". Co mogę powiedzieć? No i jest jeszcze mama. "Mamo, przepraszam." "Nie płacz, córko. Ratujmy dzieci"...

Pociąg do Kijowa jest ostatnim na dziś. Udało się, dzięki Bogu... Pociągów do Kijowa nie będzie ani jutro, ani za rok. Ale wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy. Jak siedem milionów Ukraińców w Donbasie, którzy znaleźli się w epicentrum wojny, która nie została nazwana wojną, nie znało swojego losu. Wojna, która rozrzuciła mężów i żony, dzieci i rodziców, przyjaciół, braci krwi i siostry po różnych stronach barykady. Niektórzy do dziś patrzą na siebie nawzajem jak na celownik.



Oto nowy zwrot akcjiPodobnie

, z sąsiedniej platformy, w nieznane wyjeżdżała Sveta Lukyanchenko. Ma dwoje dzieci, najstarsze ma 9 lat, a najmłodsze 9 miesięcy. Dziecko w plecaku, w rękach torba z rzeczami.

- Sveta, dlaczego Dniepropietrowsk?
- pojechałam odwiedzić moją koleżankę z klasy Olyę, również mamę 2 małych dzieci. "Na stałym lądzie", jak nazywają teraz Ukrainę z perspektywy ATO, nie ma krewnych. Początkowo w Dnieprze mieszkali w budynku przydzielonym przez miejscowego biznesmena. Dziesięć rodzin z dziećmi. Prawie natychmiast stałem się "najstarszy". - Svetya dzieli się. - A 9-miesięczny Władioża stał się "synem pułku". Musiałam rozwiązać wszystkie problemy organizacyjne. A było ich bardzo dużo. Mój mąż dołączył do mnie później.

Sveta jest nauczycielką, dyplomowaną arteterapeutką, przed wojną pracowała w liceum MSW w Ługańsku. Organizatorka z powołania, uwielbia dzieci, bardzo pozytywna osoba. I piękna kobieta.

Zygzak Łuck

- Dniepr jest bardzo tolerancyjnym miastem dla przesiedleńców. Naprawdę robią tu wiele rzeczy dla tych, których, tak jak mnie, "porwała" wojna. Istnieje wiele organizacji międzynarodowych i Organizacja Narodów Zjednoczonych. Główna pomoc pochodzi od nich. Regularnie odbywają się konkursy na dotacje. Wygrałam dwa granty - Ethnodiving i Start-ups in Handmade. Pracuję w projektach międzynarodowych. Muszę tylko trochę poprawić swój angielski. - Uśmiecha się Sveta. - Dniepr dał mi spełnienie marzeń. Jak to się mówi, mam to. Jakieś 5 lat temu zamarzyłam o otwarciu własnej szkoły radości, klubu pozytywnego rozwoju. Przez te wszystkie lata jeździłam na szkolenia, festiwale i uczyłam się czegoś nowego. A teraz owoc moich starań - moje marzenie się spełniło! Tutaj, w Dnieprze, otworzyłem rodzinne centrum harmonijnego rozwoju "Terytorium Pozytywności". Jestem naprawdę wdzięczny miastu nad Dnieprem, które dało mi energię i siłę do osiągnięcia moich celów! Dziękuję też wszystkim światłym i dobrym ludziom, którzy spotykają mnie na swojej drodze.



- A festiwale, Swieta? Czy jest to również Twoje marzenie?
- Festiwale są czymś magicznym i transformującym. To oni dali mi impuls do rozwoju już w 2010 roku. W Ługańsku są to "Nipata" i "Życie jak cud", w Dnieprze - "Siaivo" i "Kukumyavka". Na Nipacie spotkałem ludzi z Dniepropietrowska, organizatorów festiwalu Siaivo, i zastanawiałem się, jak mógłbym zrobić festiwal w Dniepropietrowsku. Dziś jestem jednym z trzech organizatorów.

- Czy potrafisz wymienić trzy?
- Można tak powiedzieć. Jeden z uczestników naszego festiwalu był bardzo zaskoczony: "Więc jesteś z Ługańska i zostałeś zaproszony do bycia organizatorem? Jestem dumny, że w ciągu 4 miesięcy ja, przesiedleniec, wraz z "Siayvo. Odwiedziłem 15 miast w obwodzie dniepropietrowskim. Nie każdy rodowity mieszkaniec Dniepropietrowska może się tym pochwalić. A to są oczy ludzi, uśmiechy, serca... komunikacja, uściski i ciepło dusz... a to jest wiele warte...

- A twoje dzieci, Swieto? Co robią wasze dzieci, gdy jesteście na festiwalu?
- Oni też są festiwalowiczami. Jesteśmy rodziną.



- W jakie inne projekty jesteś zaangażowany?
- Nasza organizacja "Maybutnogo Sila" miała bardzo udany i mocny początek. Aktywnie włączyliśmy się w życie społeczne Dniepropietrowska i regionu. Było tego dużo: seminaria, spotkania, okrągłe stoły, szkolenia, fora, briefingi. Był też dzień vyshyvankas, wieczorne imprezy, zajęcia dla dzieci, nawet sadziliśmy drzewa. Nasza "Sila Maybutnogo" została zaproszona na konferencję Duńskiej Rady Planowania Rocznego. Będę mówił o problemach i potrzebach przesiedleńców na rok 2016. Potrzebujemy pomocy z zakwaterowaniem i pracą, resztę rozwiążemy sami.

- Czy jest jeszcze coś, o czym można marzyć?
- Niektóre marzenia się spełniły, o nowych się śniło. Ale dziś głównym celem są mieszkania. Jest to cel globalny i niełatwy do osiągnięcia. Ubiegły rok był dla wielu punktem zwrotnym. Jest oczywiste, że nieprędko wrócimy do domu, podczas gdy niektórzy już znaleźli nowy dom w nowym miejscu. Dom jest tam, gdzie jest nasze serce. Wszyscy członkowie "Sił Majbutnogo" poprawili swoje życie: otrzymali stypendia, znaleźli pracę i poznali wielu nowych przyjaciół. Jakiś wirus sukcesu.

Przepis na szczepionkę przeciwko separatyzmowi

Kiedy patrzę na Swietę, na jej pogodny uśmiech, wydaje się tryskać szczęściem. I każdy, kto znajdzie się w jej pobliżu, zostaje zarażony tym światłem. Celowa gra słów: jasna Sveta. Jeśli nadal wierzysz w bajkę o przychodzeniu i odchodzeniu, to spieszę Cię od tego odwieść. Najlepsi ludzie wyjechali na Wielką Ukrainę, kwiat narodu ukraińskiego. A jest ich z pewnością więcej niż milion. A tam, poza szarą strefą, są ich krewni i bliscy.

- Nie trzeba owijać się flagami, by obudzić w sobie patriotyzm. - Twierdzi Sveta. - Wystarczy przeżyć lata młodości i młodości z napędem, radością, szczęściem. Jeśli skojarzysz te lata z Ukrainą, to Ukraina będzie "ponad wszystko". Tak spędziłem swoją młodość w Ługańsku - w pierwszym ukraińskim gimnazjum na wschodniej Ukrainie, na Uniwersytecie Pedagogicznym.

Tak, Sveta ma rację. Z pewnością nie jest to panaceum. Ale ludzki mózg jest bardzo plastyczny. A to, co jest związane z pozytywnymi emocjami w mózgu, będzie rządzić piłką przez resztę Twojego życia.



Zaprawdę, Bóg działa w tajemniczy sposób. Wszystkim tym, którzy są na rozdrożu losu życzę: marzcie i wierzcie w swoje możliwości. A twoje marzenia się spełnią. Być może to pęknięcie w Donbasie będzie dla nich początkiem (albo już jest).

Autor: Olga Kuryachaya Omów artykuł Powiedz znajomym: Subskrybuj magazyn:
  • Czytaj także
  • Komentarze